
Kuźnia budzi się ze snu i świat demonów ogarnia szaleństwo. Hua Cheng jest zmuszony do opuszczenia Miasta Duchów, a Xie Lian nagle musi się zaopiekować nie tylko dziwnym nieśmiertelnym, który nawiedził Kasztanowy Przybytek, ale i tajemniczym nastolatkiem, którego prawdziwa tożsamość szybko przestaje być sekretem.
Xie Lian, na rozkaz Jun Wu, podejmuje śledztwo w sprawie Nieśmiertelnego Haftu i odkrywa, że zło zapuściło korzenie tam, gdzie nikt nie odważył się szukać. Każdy krok odsłania nową tajemnicę, coraz bardziej zacierają się granice między sojusznikiem a wrogiem…
Czy Xie Lian zdoła poznać prawdę, zanim przebudzona moc Kuźni sprowadzi katastrofę? I kto naprawdę stoi po jego stronie – uśmiechnięci sprzymierzeńcy czy skryci wrogowie?
RECENZJA KSIĄŻKI BŁOGOSŁAWIEŃSTWO NIEBIOS TOM 4
Xie Lian znów ma ręce pełne roboty, znów musi się czegoś dowiedzieć, kogoś ratować, a do tego towarzyszy my Hua Cheng. Brzmi, jak przepis na sukces czwartego tomu? No a jakże!
W końcu się doczekaliśmy!
Najlepszy duet w akcji
Zejdźmy jednak trochę z emocji strasznych i trudnych, a skupmy się na tym, co wielu fanów serii kocha najbardziej, czyli na duecie Xie Lian – Hua Cheng. I naprawdę nie wiem, którego kocham bardziej. Hua Cheng jest słodki, cudowny i tak rozkosznie nieśmiały, jak tylko może być, a może nawet i bardziej. Ale czasem mam ochotę tym jego słodkim łbem walnąć o ścianę. Z trzy razy. Jak on tak może postępować z Xie Lianem? A ten, no cóż, jak zawsze ratuje świat bez względu na wszystko, na czele z własnym bezpieczeństwem, więc to kolejny kandydat do porządnego wstrząśnięcia. A razem są po prostu cudowni.
Ach, te ilustracje!
Nie można omówić tego tomu „Błogosławieństwa niebios” nie zachwyciwszy się ilustracjami na początku książki. Są wspaniałe i nawet ta jedna makabryczna przyciąga oko. Niesamowite jest to, że każda z kolorowych ilustracji jest dziełem innego artysty, a czarno-białe stworzył jeszcze ktoś inny, bo idealnie ze sobą współgrają. Owszem, widać różnice, specyficzne cechy kreski, ale jak dla mnie są idealne i idealnie pasują do książki. Małe dzieła sztuki.



