Nora Marshall budzi się w świecie, którego nie rozumie – pięknym jak sen, pachnącym jak więzienie.
Nowe ciało. Nowe zasady. Gospodarz, który zna jej przeszłość lepiej niż ona sama.
Lucien Moretti – perfekcyjny, chłodny, nieprzenikniony.
Taverno to teatr elegancji, w którym wina, lojalność i strach grają główne role.
Nora uczy się zasad gry, której nikt jej nie wytłumaczył.
Piękna klatka ma swoje reguły.
Każda decyzja ma swoje konsekwencje.
A w świecie, gdzie scenariusz został napisany dawno przed jej narodzinami, Nora musi wybrać, kim naprawdę jest – ofiarą, bronią czy graczem.
Król Potępionych to thriller psychologiczny z elementami dark fantasy – opowieść o władzy i cenie, jaką płaci się za przetrwanie w świecie, gdzie lojalność jest walutą, a prawda bronią obosieczną.
To drugi tom pięcioczęściowej sagi, w której niewinność nie istnieje, a dziedzictwo zawsze upomina się o swoje.
Recenzja książki Król Potępionych
Niedawno miałam przyjemność przeczytać ciekawą historię fantasy „Dziewczyna z bandaże”, dzisiaj natomiast wracam do was z jej kontynuacją. Zapraszam do lektury recenzji.
O czym jest książka
Nora budzi się po przemianie w rzeczywistości, której nie zna i nie rozumie. Musi odnaleźć się w nowym ciele, oswoić nowe moce i nauczyć się funkcjonować w świecie pełnym zasad, których nikt jasno jej nie tłumaczy. Trafia do miejsca pięknego, eleganckiego, ale jednocześnie przytłaczającego — zamku, który bardziej przypomina złotą klatkę niż schronienie. W tle pojawiają się tajemnicze rody, klątwa, sekrety ukryte w murach i Lucien, który od początku budzi niepokój. Ważną rolę odgrywa też Theo, o którym dowiadujemy się tu znacznie więcej. Wszystko prowadzi do wydarzeń, które rozgrywają się podczas balu — i właśnie wtedy robi się naprawdę intensywnie.
Moja opinia i przemyślenia
Ponownie jestem zdania, że książka wiele zyskałaby dzięki dobrej redakcji. Szkoda, że tej nie ma tutaj praktycznie w ogóle. Przejdźmy jednak do pozytywów.
Bardzo podobało mi się to, jak wyraźnie ten tom różni się od pierwszego. Już od początku czułam, że autorka naprawdę wie, dokąd prowadzi tę historię i ma na nią konkretny pomysł. Tym razem mocniej wybrzmiewają elementy fantastyczne, a całość robi się rozbudowana, mroczniejsza i jeszcze bardziej wciągająca. Pojawia się więcej tajemnic, niepokoju i mnogość pytań, na które odpowiedzi nie dostajemy od razu. I właśnie to działało na mnie najlepiej, bo z każdą kolejną stroną coraz mocniej miałam ochotę odkryć, co tak naprawdę kryje się pod tym wszystkim.

Najbardziej urzekł mnie klimat książki. Podczas czytania naprawdę można poczuć przestrzeń tego świata — chłód murów, ciężar zamkowych korytarzy, napięcie wiszące w powietrzu. Autorka narrację prowadzi bardzo obrazowo, ale nie przesadza. Dzięki temu łatwo wejść w wykreowaną przez nią historię i po prostu się w niej zanurzyć. Czytałam ją z poczuciem, że za każdym rogiem czai się coś ważnego albo niebezpiecznego.
Polubiłam też to, jak pokazana została Nora. Jest zagubiona, zła, samotna, momentami bezradna, ale nie ma w niej bierności. To bohaterka, której naprawdę chce się kibicować. Obserwowanie, jak próbuje zrozumieć własne moce i odnaleźć się w nowej rzeczywistości było intrygujące. Natomiast ona sama wypadła bardzo przekonująco. Bardzo doceniam też końcówkę. To jeden z tych finałów, po których człowiek patrzy chwilę w ścianę i myśli — serio, w takim momencie? Poprzeczka została zawieszona wysoko, dlatego tym bardziej jestem ciekawa, w którą stronę pójdzie trzeci tom.
Podsumowanie
„Król potępionych” to udana kontynuacja, która rozwija historię Nory i wprowadza ją na dużo ciekawszy, mroczniejszy poziom. Jest tajemniczo, duszno, momentami wręcz klaustrofobicznie, a przy tym bardzo wciągająco. To książka dla osób, które lubią sekrety, klątwy, niejednoznacznych bohaterów i atmosferę piękna podszytego niepokojem. Warto dać jej szansę.




