CZASEM NAJWIĘKSZA POKUSA JEST NAJGORSZYM KOSZMAREM W elitarnej szkole z internatem Lionswood Prep, pełnej bogatych i wpływowych dzieciaków, uczniowie z biednych rodzin są jedynie tłem. Nic więc dziwnego, że gdy jeden z nich ginie w tajemniczych okolicznościach, sprawa zostaje szybko zamieciona pod dywan. Tylko Poppy nie wierzy w wersję o samobójstwie. Podejrzewa, że w śmierć jej kolegi może być zamieszany ktoś, kogo w Lionswood Prep otacza się niemal kultem – Adrian Ellis, złoty chłopak uczelni. Niestety, on też zwrócił na nią uwagę, a jego zainteresowanie jest niemal… obsesyjne. Poppy musi uważać, bo gra w kotka i myszkę, którą prowadzą, może okazać się dla niej śmiertelnie niebezpieczna. Nie obowiązują żadne reguły. Jest tylko on, ona – i jego obsesja.
Recenzja książki Limerence
Czym jest Limerencja? To stan mimowolnej, intensywnej obsesji romantycznej na punkcie drugiej osoby, często mylony z zakochaniem, lecz mający charakter uzależnienia. Charakteryzuje się natrętnymi myślami, idealizacją obiektu westchnień oraz silną potrzebą odwzajemnienia uczuć.
Po takim wstępie chyba już łatwo domyślić się, o czym będzie książka spod pióra HC Dolores. Zapraszam do lektury recenzji.
Zarys fabuły
Akcja rozgrywa się w elitarnej szkole z internatem Lionswood Prep, gdzie dzieci z biedniejszych rodzin istnieją właściwie na marginesie życia uprzywilejowanych uczniów. Przez ponad trzy lata drogi Poppy i Adriana właściwie się nie przecinają, ale wszystko zmienia śmierć Mickeya, drugiego stypendysty. Dla wszystkich to samobójstwo. Poppy jednak nie potrafi w to uwierzyć i zaczyna podejrzewać, że za śmiercią kolegi może kryć się coś znacznie mroczniejszego. Na jej drodze staje Adrian Ellis — chłopak idealny na pokaz, uwielbiany przez otoczenie, a jednocześnie budzący coraz więcej pytań. Między tą dwójką zaczyna się niebezpieczna gra, w której napięcie rośnie z rozdziału na rozdział.
Moja opinia i przemyślenia
Lubię, gdy w dark romance bohater jest w 100% przekonany, że nie może żyć bez bohaterki. Tutaj mi tego zabrakło. Odniosłam wrażenie, jakby się nią bawił — jak ofiarą. Być może jest to furtka na kolejny tom, ale szczerze przyznam, że z tego powodu nie czuję satysfakcji emocjonalnej, mimo że sama historia była moim zdaniem naprawdę dobra.

Najbardziej podobało mi się to, że mrok tej historii nie wynika z nadmiaru szokujących scen czy szybkiego tempa akcji. On jest wpisany w bohaterów. W ich sposób myślenia, w tajemnice, które noszą w sobie, i w relację, jaka zaczyna się między nimi tworzyć. Poppy i Adrian początkowo mogą wydawać się dość prości. Jednak bardzo szybko widać, że oboje skrywają w sobie coś znacznie bardziej skomplikowanego. Ich relacja nie opiera się na klasycznej romantycznej dynamice. Tu ważniejsze jest rozpoznanie w drugiej osobie własnego mroku, zrozumienie go i dziwna, niepokojąca bliskość, która się z tego rodzi.
Bardzo doceniam też to, że autorka nie pędzi z fabułą. To historia rozwijająca się powoli, jednostajnie, chwilami wręcz hipnotycznie, ale ani przez moment mnie nie znudziła. Wręcz przeciwnie — miałam ochotę czytać dalej, bo cały czas czułam, że pod powierzchnią czai się coś jeszcze. Styl autorki jest lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu książkę czyta się szybko, mimo że sama historia nie opiera się na ciągłych zwrotach akcji. Duży plus daję też za tytuł. „Limerence” nie brzmi tu jak ozdobnik. Ma znaczenie, dobrze współgra z fabułą i z emocjonalnym ciężarem całej opowieści.
Podsumowanie
„Limerence” wyróżnia się na tle wielu książek z tego gatunku, bo zamiast iść w prostą prowokację, stawia na klimat, napięcie i psychologiczne pęknięcia bohaterów. To opowieść powolna, mroczna i bardzo przemyślana, która wciąga nie przez skandal, tylko przez atmosferę i niepokój. Jeśli lubicie historie z elitarną szkołą w tle, tajemnicą, obsesją i relacją daleką od standardowych schematów, ta książka zdecydowanie może was zainteresować.




