Historia księcia Xianle, Xie Liana, to opowieść o chwale, upadku i niewyobrażalnym cierpieniu.
Paradę w Xianle przerywa nagły krzyk. Mimo że Xie Lian ratuje spadającego z muru chłopca, to ten akt odwagi staje się początkiem pasma nieszczęść: suszy w Yong’an, buntów, wojny, a w jej cieniu — zarazy. „Choroba szkaradnych obliczy” odbiera ludziom rozum i… życie. Nie ma na nią lekarstwa.
Pojawia się jednak tajemnicza postać w bieli z kuszącą propozycją odwetu. Oko za oko, krew za krew.
Czy Xie Lian zdoła powstrzymać tych, którzy pragną zemsty?
Xie Lian ratuje chłopca podczas parady. I to, że napytał sobie biedy u Niebian, jest jakby oczywiste, ale za tym aktem dobroci idzie pasmo nieszczęść: susza, głód, za nimi idą bunty i wojny. No ale najgorsza jest zaraza.
Czy trzeci tom może zaskoczyć?
Coś, co początkowo miało być lekką lekturą, może troszkę egzotyczną i z delikatnym przesłaniem z tomu na tom robi się głębsze i skłania do coraz dalej idących przemyśleń. Xie Lian wstąpił do Nieba za zasługi, bycie dobrym i pomocnym. Jednocześnie, kiedy jest w Niebie, taka pomoc nie od końca jest dobrze widziana. Głównie przez to, że Książę ma za dobre serce i pragnie pomóc każdemu, bez wyjątku. Dlatego do jego świątyni schodzą się ludzie z naprawdę różnymi potrzebami, nawet czasem odbierając prośby, i zasługi, innym Niebianom. W tej części okazuje się, że każdy dobry uczynek ciągnie za sobą pewne konsekwencje, a wszechświat jest zbiorem stałym. Nie można komuś dać, nie zabierając jednocześnie komuś innemu. Xie Lian nie może przenieść deszczu z jednego miejsca na drugie, bo braknie go w obu, wszak woda paruje po drodze. I cały jego wysiłek idzie na marne, a sytuacja w kraju się pogarsza z minuty na minutę.
Dużo jest też w tym tomie przemyśleń o samej istocie Niebian, o tym, czego wymagają od ludzi. I oczywiście nasz ulubiony bohater się z nimi nie zgadza. On pragnie bogów dostępnych, bardziej ludzkich, mniej oddalonych i władających. Sam tego pragnie od swoich wyznawców i boli go to, że się go boją i przed nim klękają.
Czego można się spodziewać?
Ten tom zdecydowanie skłania do przemyśleń i przez to czyta się go o wiele dłużej niż poprzednie. Nie da się bowiem przejść obojętnie obok problemów, które podnosi. I choć część z nich zahacza o teorie teologiczne, to jednak nadal są bliskie nam, ludziom. Jaki powinien być bóg, czy jakikolwiek inny absolut, czego od niego oczekujemy. I czy dobro zawsze jest dobrem. To najważniejsze pytanie, które zostaje w głowie po przeczytaniu tej części. Bo przecież dobro się stało, komuś było lepiej. Jednak teoria efektu motyla jest tu bardzo mocno podkreślona.
Pojawiają się nowi bohaterowie, tajemniczy, odkrywający powoli swoje miejsce w tej opowieści. Historia się gmatwa i odkrywa coraz głębsze warstwy. Jednak nadal zostaje tą piękną opowieścią, w której się zakochaliśmy w pierwszym tomie, a Xie Lian nadal jest cudownie uroczy. Nie dziwię się, że seria szturmem zdobywa serca czytelników. Jest po prostu wyjątkowa.
Polecam wszystkim, którzy szukają w książce czegoś więcej, niż prostej fabuły i chcą, by lektura została z nimi na dłużej.




