Mo Weiyu był Cesarzem Ludzkiego Wymiaru, Czcigodnym Depczącym Nieśmiertelnych, niepokonanym tyranem budzącym strach w sercach zarówno zwykłych ludzi, jak i najpotężniejszych kultywatorów. Miał wszystko.
Znaleźli się tacy, którzy pragnęli go obalić, którzy pałali gniewem i pragnieniem zemsty, odebrał im jednak zwycięstwo, zażywając truciznę. Trzydziestoletni cesarz świata kultywacji odszedł na własnych warunkach.
Ale zamiast trafić pod sąd Yanluo, obudził się w przeszłości.
Czy to kara? Czy szansa na naprawienie błędów?
Mo Ran znów ma szesnaście lat i całe życie przed sobą. Znów u boku ma tych, których kocha i tych, których, jak mu się w tym i w poprzednim życiu zdawało, nienawidzi.
RECENZJA KSIĄŻKI HUSKY I JEGO BIAŁY KOT SHIZUN
Kiedy ma się wszystko nawet odejść można według własnych zasad. I tak właśnie odszedł Mo Weiyu – Cesarz Ludzkiego Wymiaru, Czcigodny Depczący Nieśmiertelnych. Pewny siebie, okrutny, mający wszystkich za nic.
Tylko nie odchodzi daleko, a do własnej przeszłości. Budzi się w swoim szesnastoletnim ciele, ze wszystkimi wspomnieniami i całą wiedzą. O tym, kto go zdradził i co on zrobił źle. Może wszystko zmienić.
O co chodzi?
Pomysł szalenie ciekawy. Trochę ocierający się o paradoks z czasem, ale w książce rodem z Chin, opartej na tamtejszych wierzeniach wszystko może się zdarzyć. Zresztą, Mo Ran nie cofnął się w czasie jako tako, on odrodził się na nowo w przeszłości. Trudno to opisać, brzmi bardzo podobnie, ale nigdzie na końcu nie ma być katastrofy. Przynajmniej jemu nic o tym nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że może wszystko zmienić i radośnie się do tego zabiera.
Niestety, nie tylko wspomnienia mu zostały. Również zwyczaje, odzywki i cały charakter, który doprowadził go do tego, że w ogóle jest co zmieniać. Mo Ran, jako szesnastolatek, nadal jest pyszny, butny i ogólnie paskudny. Wpędza go to w sytuacje czasem śmieszne, czasem trudne do wytłumaczenia. Początek dzięki temu mnie wciągnął. Ale tylko początek, potem jest gorzej w efekcie jakoś nie przekonała mnie do siebie ta książka.
Co znajdziemy w książce?
Nie zrozumcie mnie źle. Jest w niej wszystko to, co w danmei jest potrzebne. Mamy tu zarówno odrodzenie, nowe szanse, ale i zemstę oraz cały motyw kultu. Oraz to, co czytelnicy lubią najbardziej, czyli slow burn między bohaterami. I chyba z tym mam największy problem, bo ta relacja jest po prostu od początku do końca toksyczna. I pewnie, nie ma się co dziwić przy kimś takim, jak Mo Ran, ale bardzo mnie to razi. Nie lubię promowania takich relacji w książkach.
Dodatkowo książka jest bardzo wulgarna. Bohaterowie nie przebierają w słowach i choć najczęściej mi to nie przeszkadza, to tutaj miałam wrażenie, że wrzucone jest to na siłę.

Co na pewno się spodoba?
Fani na pewno odnajdą się w tej historii. Fabuła jest ciekawa, świat bardzo bogaty, motyw odrodzenia i zmieniania siebie naprawdę bardzo mi się podoba. Również to, że akcja nie leci do przodu na łeb na szyję jest na plus, choć chwilami staje się chaotyczna.
Całość dopełniają przepiękne ilustracje wewnątrz, choć osobiście żałuję, że okładka nie jest w tym samym stylu. Jednak całe wydanie jest naprawdę piękne, z przepięknie barwionymi brzegami będzie ozdobą półki fanów gatunku.
I jak zawsze w książkach tłumaczonych z chińskiego, chylę czoła przed tłumaczkami, które wykonały ogrom pracy, by to wszystko stałe się dla nas, wychowanych w innej kulturze, bardziej jasne i zrozumiałe.



