Rozbij lustro. Rozprosz iluzję. Odzyskaj swoje serce.
Dawno, dawno temu dziewczyna o imieniu Sophie wyruszyła do lasu w towarzystwie łowczego. Jej wargi miały kolor dojrzałych wiśni, skóra była miękka jak świeżo spadły śnieg, a włosy czarne niczym bezgwiezdna noc. Kiedy zatrzymali się na odpoczynek, łowczy wyciągnął nóż… i odebrał jej serce. Nie powinno to dziwić. Od dawna krążyły plotki i szepty: że jest zbyt dobra i naiwna, by rządzić, że jako przyszła królowa okaże się porażką. A Sophie w to wierzyła. Wierzyła we wszystko, co o sobie słyszała – w zatrute słowa, którymi próbowano ją przekonać, że dziewczęta takie jak ona nie powinny być zbyt silne.
Z pomocą siedmiu tajemniczych nieznajomych Sophie udaje się przetrwać. A gdy odkrywa, że zazdrosna królowa może nie ponosić winy, musi znaleźć w sobie odwagę, by stawić czoła jeszcze groźniejszemu wrogowi. I przekonuje się, że nawet najciemniejsza magia nie zdoła zgasić ognia płonącego w ludzkim sercu i że dobroć bywa najpotężniejszą siłą.
Jennifer Donnelly, autorka bestsellerowej powieści Przyrodnia siostra, na nowo opowiada znaną historię, sprawiając, że inaczej spojrzysz na siłę, władzę oraz prawdziwe znaczenie słów „żyli długo i szczęśliwie”.
RECENZJA KSIĄŻKI ZATRUTA
Znacie historię o dziewczynie, którą Łowczy zaprowadził do lasu na rozkaz królowej, bo lusterko jej naopowiadało, że to Śnieżka jest najpiękniejsza. To tutaj mamy podobnie, tylko królowa pyta: „Lustereczko, powiedz przecie. Kto mą potęgę zmiecie?” Już wiecie, kto jest czarnym charakterem? Zapraszam Was na recenzję kolejnego retellingu.
Trochę o bohaterce
Sophie jest delikatna, wrażliwa i trochę, a może nawet więcej, niż trochę, naiwna. Dlatego jej macocha uważa, że nie może rządzić krajem. To dość spore utrudnienie, bo dziewczyna ma zacząć rządzić już niedługo. Królowej się to nie podoba. Nie po to budowała potęgę, by teraz oddać ją młodej, nieopierzonej dziewczynie. I jeszcze to lustro tak podszeptuje… Tym razem jednak Łowca nie ma serca i pozbawia tegoż naszą miłą bohaterkę.
Nie, nie, to na szczęście nie koniec historii, bo ledwo żywą dziewczynę znajdują tajemniczy mężczyźni z lasu. I tu zaczyna się naprawdę inna historia.
Czy warto się skusić?
Dałam się skusić jabłku na okładce i nie żałuję. Pomysł na wywrócenie dość ckliwej historii do góry nogami szalenie przypadł mi do gustu. A wykonanie… Och, tego się naprawdę nie spodziewałam. Tu tajemnica goni tajemnicę, a ja się czułam, jakbym powoli odkrywała kolejne warstwy czegoś, co powinno zostać ukryte, bo inaczej jest zbyt straszne. To już zdecydowanie nie jest historia dla dzieci. Jest mrocznie, chwilami bardzo strasznie i przede wszystkim brutalnie. Autorka nie bawi się w subtelności. Opisy, sytuacje, wszystko to opisuje świat, w którym bohaterom przyszło żyć.
Bardzo podoba mi się główny narrator, nie zdradzę Wam, kto nim jest, bo zepsuję Wam frajdę z czytania. Powiem tylko, że miesza to, co ma się ułożone od dawna w głowie nie pozwala zapomnieć o głębszej warstwie historii. Jest dodatkowym smaczkiem, podżegaczem.
Co najbardziej urzeka?
Jednak najbardziej podoba mi się to, że spodziewałam się trochę zmienionej wersji bajki, a dostałam przepiękną powieść o odwadze, sile przyjaźni i wierności zasadom. O buncie przeciw ciemiężycielom, choć wydaje się być bez sensu. I przede wszystkim o budzeniu się siły w kobiecie, którą świat skazał za wrażliwość. To w tym jest właśnie najpiękniejsze, bo Sophie nie traci nic ze swej emocjonalności, ale umiejętnie ją wykorzystuje i uczy się, że to może być jej siłą.

To książka pełna sprzeczności. Z jednej strony brutalność, okrucieństwo i władza oparta na strachu, z drugiej wierność sobie, dobre serce i szacunek do drugiego człowieka.
Dajcie się skusić jabłku i sięgnijcie po tę powieść, a potem wgryźcie się w nią z przyjemnością, by odkryć prawdziwą głębię jej smaku. Nie pożałujecie.




