
Niemożliwa miłość, niebezpieczna misja i królestwo na krawędzi wojny…
Odrzucona księżniczka… Morgan Pendragon nigdy nie mogła decydować o swoim losie. Mimo że urodziła się, by władać królestwem, nie mogła nic zrobić, gdy postanowiono, że to nie ona zasiądzie na tronie. Nie miała też nic do powiedzenia, kiedy zdecydowano, że resztę życia spędzi, wiernie służąc trzem boginiom — by raz na zawsze uciszyć plotki o jej skażonej krwi. Gdy więc przyrodni brat — król — rozkazuje jej wyruszyć na misję i odnaleźć legendarną broń fae o niezwykłej mocy, Morgan desperacko chwyta się tej szansy na zmianę własnego przeznaczenia.
Niebezpieczna pokusa… Podczas podróży Morgan trafia do osobliwej grupy wyrzutków, na czele której stoi mroczny i enigmatyczny wojownik. Serce dziewczyny nie pozostaje obojętne. Kiedy jednak próbuje pogodzić własne pragnienia z poczuciem obowiązku, ona i jej nowi towarzysze zostają zmuszeni stawić czoło niebezpieczeństwom, jakich nie wyśniliby nawet w najgorszych koszmarach.
Uśpione królestwo przebudzone krwią… Stulecia temu królestwo fae zniknęło z powierzchni ziemi. Teraz powraca — i chce odzyskać wszystko, co dawno utraciło. Morgan stopniowo poznaje zupełnie nowy świat oraz misterną sieć kłamstw i tajemnic, a wraz z nimi uświadamia sobie straszną prawdę: sekrety ukryte w jej krwi czynią ją zagrożeniem większym, niż kiedykolwiek mogła sobie wyobrazić.
Pierwsza część nowej, pełnej akcji serii romantasy, nasyconej magią, niebezpieczeństwem, moralnie niejednoznacznymi bohaterami i hipnotyzującym romansem slow burn.
Recenzja książki Królowa Róż Krew Fae
Morgana Pendragon żyje w cieniu brata, przygotowuje się do wstąpienia do klasztoru i… bardzo pragnie uciec przeznaczeniu.
„A co by było, gdyby król Artur był wstrętnym brutalem, niedbającym o swoich poddanych a jego siostra bardziej zasługiwała na tron? A co jeśli ta cała historia, która karmią nas legendy była zwykłym kłamstwem?”
Jestem przekonana, że właśnie takie pytania zadała sobie autorka i dzięki odpowiedziom powstała ta książka. I, jak to przy pytaniach zadanych przez ogromną ciekawość z domieszką jeszcze większej wyobraźni, nie ma tu limitów. Briar Boleyn puściła wodze fantazji i jeszcze chyba dodała jakiegoś magicznego proszku, bo to, co wyszło spod jej pióra jest po prostu fantastyczne.
Oczywiście zaprzecza wszystkiemu, co do tej pory wiedzieliśmy o Arturze, ale modyfikuje też jego dwór, wierzenia, wszystko. Można śmiało powiedzieć, że oddając głos Morganie (a to nie jedyna kobieta, która go w tej książce dostała) tworzy nową legendę. Jeśli pamięta się, że sama autorka pracowała nad rolą kobiety w legendach arturiańskich, to całe to przedsięwzięcie dodatkowo nabiera głębszego sensu.
Ale dość o tym. Co zachwyca w książce?

Okładka. Ale to widać na pierwszy rzut oka. Kusi, przyciąga, zdradza, że kryje w sobie tajemnicę, mrok i pradawną magię. Barwione brzegi tylko pogłębiają efekt „Wow”. A potem jest środek…
Opis książki zdradza, że Morgana udaje się w podróż. I w zasadzie tak, ale przez ponad sto stron nie ma słowa o wyjeździe. Jednak nie ma się co obawiać, to bardzo ciekawe strony, budujące klimat i pozwalające poznać lepiej postaci i tło wszystkich wydarzeń. Choć oczywiście nie do końca. To naprawdę dobrze zbudowana opowieść, w której rozwiązane tajemnice rodzą kolejne pytania.
Podczas lektury cały czas miałam w głowie pytanie: „Czy to nie kobiety powinny być u władzy? Czego boją się mężczyżni w ich życiu?” To pytanie dotyczy zarówno Morgany, jak i jej matki i jest jeszcze głębsze, ale nie chcę spoilerować. Jednak to, że ciągle gdzieś się tliło sprawiło, że książka jeszcze mocniej mnie przyciągała i zachwycała. A jeśli dodamy do tego, że Dziewczyna jest naprawdę silną bohaterką, a nie taką, co to wyrwawszy się z domu czeka tylko na okazję, by zawisnąć na męskim ramieniu – to mamy przepis na książkę idealną. No i slow burn jest naprawdę slow, a o to też ostatnio coraz trudniej.
Początkowo jest zabawnie, ale w sposób stonowany. Dopiero, gdy pojawia się Vesper parskam śmiechem co kilka zdań. I już nigdy nie zjem naleśników bez takiegoż parsknięcia. Jego pojawienie się sprawia, że akcja jest bardziej dynamiczna i nieprzewidywalna. A nic mnie tak nie bawi, jak nieprzewidywalność w życiu poważnego Dravena.
Czy polecam? Oczywiście! Jednak pamiętajcie, że książka jest dla czytelników 16+.




