Krwawe baśnie nie dają o sobie zapomnieć
Nadeszła kolejna pora sucha. Zło tym razem zagnieździło się w Liberii i naczelnik Sztorm wie, że jeśli go nie powstrzyma, jego ukochane miasto znajdzie się na krawędzi paniki, a z nim cała Kolonia.
Pokojowa warta próbuje rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci redaktora lokalnej gazety, który chciał odkryć zbyt wiele o przeszłości. Wkrótce jednak pojawiają się kolejne ciała. Ktoś znów zabija, naśladując dawne baśnie dla dzieci. Czyżby unohora, tajemnicza bestia z buszu, jednak naprawdę istniała? I co to ma wspólnego z niewytłumaczalnym szaleństwem ogarniającym ogry w sercu wyspy?
RECENZJA KSIĄŻKI ZAKON
W Liberii znów nadeszła pora sucha a wraz z nią zło. Tylko suszy każdy się spodziewał, a tego, że samobójstwo popełni redaktor lokalnej gazety to już nikt. Czy pokojowa warta rozwikła zagadkę, która znów sięga w przeszłość?
Z ogromną radością i pełna dobrych przeczuć sięgnęłam po drugi tom serii Sztorm. Po pierwszym śmiało mogę powiedzieć, że po książki tej autorki będę sięgać w ciemno i się nie zawiodę. Tu się zawiodłam. Srodze. Bo tak nie wolno postępować z czytelnikiem i jego ulubionymi postaciami.
Kiedy autor nie ma litości…
Szaleństwo wśród ogrów? Naprawdę? No dobra, to był bardzo ciekawy fragment powieści, ale żeby tak w Kostka? To się nie godzi. Jeszcze chyba nigdy nie czytałam tak szybko, by dowiedzieć się, jak ta cała afera się skończy. A to nie jedyna taka akcja. Autorka nie oszczędza bohaterów, obrywa się każdemu po równo, choć każdemu w inny sposób.
Jest ciekawie, jest śmiesznie, choć to nadal taki mocno sarkastyczny humor i nie każdemu może się spodobać. Ja osobiście uwielbiam. Bawi mnie Sztorm z psem, bawi mnie podejście Argiego, nowego bohatera i jego zmagania z nowym, nieznanym mu światem, bawi mnie również Margo i jej święta niewinność.
Jest też mrocznie. Coraz więcej mówi się o bestii z buszu, coraz więcej też jest napięć między samymi mieszkańcami. Są trudne wybory i jeszcze trudniejsze decyzje, które nie wyjdą z głowy i nie dadzą spać do końca życia.

Przeszłość odkryta
Autorka odkrywa karty bohaterów i pozwala nam ich lepiej poznać. Odsłania ich najmroczniejsze sekrety pokazując tym samym, że pokojowa warta dla nich nie jest tylko służbą. Ich członkowie są dla siebie rodziną, taką najlepszą, bo wybraną.
W tym tomie więcej dowiemy się o również ziemowym, jego przeszłości i motywach. To bardzo ciekawy fragment książki. Bardzo lubię Dakku, już od pierwszego tomu. Jego zazwyczaj cichą obecność, mądrość i życiową przenikliwość. Szkoda, że… Kto czytał, ten wie. Autorka też wie i niech się choć trochę wstydzi. A ja już nie do końca kocham okładkę. Piękną, przyciągającą wzrok. I tak wiele mówiącą.
Kilka słów na koniec
Koniecznie musicie przeczytać tę książkę i nie zrażajcie się jej grubością. To kryminał fantasy w najlepszym możliwym wydaniu. Wątki się plączą, prowadzą po mylnych śladach, odkrywają nowe tajemnice. Autorka kluczy, podrzuca fałszywe tropy i sprawia, że czytelnik zaczyna wątpić we wszystko, nawet w to, co przeczytał przed chwilą. Zapewniam, że nie będziecie mogli się oderwać, a oderwawszy, na końcu książki, będziecie przebierać nogami, by sięgnąć po kolejny tom. Pamiętajcie jednak, że przed „Zakonem” musicie przeczytać „Wzgardę”.



