Podróż przez Kuźnię trwa. Z każdym krokiem w głąb Motylego Snu Xie Lian i Hua Cheng zagłębiają się w przeszłość ludzi i bogów, próbując uleczyć gromadzone przez stulecia gorycz i urazę.
Wciągając ich w kolejne opowieści, Nieśmiertelny Haft przywołuje wspomnienia bolesne nie tylko dla Xie Liana. Czy losy niebios i śmiertelnych są na zawsze związane z iluzjami Kuźni?
Choć Xie Lian zawsze może liczyć na Hua Chenga, ten wciąż nie odzyskał pełni mocy, a Ling Wen pozostaje pod władzą Nieśmiertelnego Haftu. Wygląda na to, że tym razem książę będzie musiał samotnie zmierzyć się z Bielą bez Twarzy.
RECENZJA KSIĄŻKI BŁOGOSŁAWIEŃSTWO NIEBIOS
Podróż w głąb Motylego Snu nie jest łatwa. Wszystko się miesza, dużo komplikuje, a tyle bólu i niesprawiedliwości, które zostaje im pokazane, to dużo na wrażliwe na krzywdę serce Xie Liana.
Ciężko recenzować kolejny tom i uniknąć spoilerów. Postanowiłam dziś skupić się na czymś innym, co zachęci do sięgnięcia po tę książkę, a nie zdradzi za wiele szczegółów.
Dlaczego świat tak zachwyca?
Zacznijmy od świata. Wiemy już, że to świat chińskich legend, mitów i wierzeń. I choć poznajemy go już od czterech tomów, a miłośnicy tej literatury nawet dłużej, w innych książkach, to nadal jest to dla nas coś egzotycznego. Bardzo lubię zagłębiać się w ten świat coraz bardziej, poznawać nowe niuanse, odkrywać relacje, które do tej pory mi umknęły.
Dzięki temu nie jest to nudna lektura, wciąż odkrywamy kolejne warstwy tamtejszej kultury. Jednak również dzięki temu właśnie nie jest to książka łatwa. Nie można przez nią „przelecieć” na jednym wdechu, choć czasem by się chciało, ale o tym potem, bo trzeba się skupić, by niczego nie przeoczyć. Czy przez to czyta się ją źle? Wręcz przeciwnie! Przy odpowiednim skupieniu czyta się naprawdę przyjemnie i jeszcze więcej można z lektury zabrać dla siebie.

Oddajmy głos tłumaczowi
Tutaj koniecznie muszę wspomnieć o języku i pochylić się nad pracą tłumaczek. Poświęciły tłumaczeniu bardzo wiele czasu, by powieść miała taki kształt, jaki ma i by jak najwierniej oddawała chiński klimat. Znów bardzo obszernie wyjaśniają swoje wybory, przed którymi stanęły, by oddać ducha książki bez wprowadzania polskiego czytelnika w konsternację i nie narażając odbioru na śmieszność. To ogromna praca, na którą zazwyczaj nie zwraca się aż takiej uwagi. W Błogosławieństwie Niebios praca tłumacza bezpośrednio przekłada się na to, jak dobrze czyta i rozumie się książkę.
Czemu chciałoby się czytać szybciej? Bo ten tom pełen jest nowych przygód, dużo dowiadujemy się o Xie Lianie, ale nie tylko. Poza tym relacja między Księciem, a Hua Chengiem też nabiera coraz więcej kolorów. Naprawdę nie możecie tego przegapić.
Na jakie dodatki możemy liczyć?
Na początku każdej książki jest spis osób, z podstawowymi informacjami o nich, rysunkami i fragmentem w książce, w którym się pojawiają. Przy czytaniu tomu za tomem nie jest to jakoś szczególnie konieczne, czasem nawet spoileruje niektóre postacie, ale informacje tam zawarte są ciekawe. Ja zaglądam tam na końcu.
A jak już przy końcu jesteśmy. Na końcu książki znajduje się indeks nazw własnych, miejsc, jedna broń oraz krótki przewodnik po czterech legendach wśród postaci. Wyjaśnione jest ich znaczenie i pokazane, jak się pisze. Jest również kilka słów wraz z wymową. Ciekawostka, która dla fanów wiele znaczy.




