Wednesday, 22 August 2018 10:02

Parszywa Trzynastka: Marta Kisiel

Written by
Rate this item
(1 Vote)

Marta Kisiel - w 2010 roku zadebiutowała powieścią Dożywocie (wznowiona w 2015 przez Uroboros), obecnie ma na swoim koncie 4 wydane książki i dwie w najbliższych planach - Małe Licho i tajemnica Niebożątka (19 września) oraz Pierwsze Słowo (17 października). Wieść też niesie, że w 2019 roku ukaże się kontynuacja Dożywocia - Oczy uroczne. Autorka pisze powieści fantastyczne i cechuje się specyficznym poczuciem humoru. Jak o sobie pisze: "Przez większość czasu udaje, że robi coś konstruktywnego, czyli niewiele z niej pożytku. Przebrzydła polonistka, beznadziejnie zakochana w romantyzmie i twórczości Juliusza Słowackiego, który wielkim poetą był. Zwierzę odludne, występuje przede wszystkim w środowisku domowym, rzadko wyłaniając się na światło dzienne.".

1. Toń jest napisana w dobrze nam znanym stylu, który panią wyróżnia, ale jednak to zupełnie inna książka niż do tej pory. Skąd pomysł na taką powieść?

Już w trakcie prac nad „Nomen omen” pięć lat temu zafascynowała mnie złożoność mojego rodzinnego miasta — w końcu współczesny Wrocław stoi na swoistym osadzie tysięcy lat rozmaitych kultur, religii, języków, narodów, mentalności. Czytałam o jego skomplikowanej, fascynującej historii i coraz wyraźniej rysowała mi się wizja przeszłości wielowarstwowej, rozumianej nielinearnie. Czyli, jak w „Toń”, biegnącej nie tylko od punktu A do B i tak dalej, ale także w głąb. Metafora czasu jako rzeki narzuciła się sama, a potem przyszli bohaterowie uwikłani w tę przeszłość i czas bardziej, niż mogłoby im się wydawać.

2. Toń nie jest łatwą powieścią, nic w niej nie jest jednoznaczne, czarne lub białe. Czy trudno było ją napisać?

I tak, i nie. Kiedy już pogodziłam się z myślą, że ta powieść pisze mi się inaczej, niż początkowo zakładałam, że uderza w tony inne niż dotychczas, i przestałam z tym walczyć, dalej szło może nie z górki czy jak z płatka, ale z pewnością łatwiej. Przy okazji przekonałam się, że rozwiązania czarno-białe wcale mnie nie pociągają, wprost przeciwnie. Rzecz jasna, czytelnicy lubią, kiedy ich ulubieni bohaterowie koniec końców osiągają szczęście i spełnienie, zdaję sobie z tego sprawę, ale w tej całej fantastycznej otoczce ciągnie mnie coraz bardziej do realizmu. A w życiu mało co jest jednoznaczne, mało który problem znajduje rozwiązanie, które zadowalałoby wszystkich i wszystko naprawiało.

3. Jeśli mogłaby pani odbywać takie podróże, jak bohaterowie pani najnowszej książki, to jakie miejsce chciałaby pani odwiedzić lub kogo spotkać?

Chciałabym przespacerować się po przedwojennym Breslau. Albo po dziewiętnastowiecznym Londynie, Paryżu i Wilnie, minąć się na ulicy ze Słowackim, Mickiewiczem, może też zajechać do Kowna i przespacerować się słynną kowieńską doliną. Zobaczyć na własne oczy doktorową Kowalską i Marię Puttkamerową, zrozumieć, na czym polegał ich czar. Ot, marzenia polonisty.

4. Licho, Krakers i reszta ferajny mają rzeszę wielbicieli. Czy planuje pani ich powrót?

Planuję — i to już niebawem! 19. września do księgarń trafi „Małe Licho i tajemnica Niebożątka”, a w nim cała znana już wszystkim dożywotnia ferajna, choć w nieco innej odsłonie. Od razu też uspokajam: teoretycznie jest to książka dla dzieci w wieku dziewięciu lat i starszych, ale to „starszych” należy rozumieć naprawdę szeroko, co najmniej do setki! Innymi słowy, dorośli powinni się bawić przy tej książce równie dobrze, jeśli nie lepiej. Na wiosnę zaś wróci Oda Kręciszewska z Rochem, Bazylem i Kuleczką, a jak dobrze pójdzie, to na przyszły rok przyszykuję coś jeszcze.

5. Czy ma pani swojego własnego anioła stróża?

Mam nadzieję, że nie, w przeciwnym razie serdecznie mu współczuję roboty.

6. Czy chciałaby pani mieć w domu Krakersa?

Oddałabym mu własne łóżko, na rękach bym nosiła, miziała w maceczki… Krakers i Licho z uwielbieniem oddają się temu, co moja koleżanka zgrabnie nazwała „czynnościami daremnymi”, a czego ja serdecznie nie znoszę. Powstrzymałabym się nawet heroicznie od alergii na pierze, gdyby tylko Licho raczyło przejąć sprzątanie.

7. Czy grała pani w World of Warcraft i jeśli tak to, jakie było pani największe osiągnięcie w grze?

Oczywiście, że grałam! Tak na dobrą sprawę gram nadal, tyle że już tylko sporadycznie. Wciągnął mnie mąż, który grał w WoWa w zasadzie od samych jego początków, czyli od 2004 roku, początkowo z bratem, a potem również i ze mną. A wszystko przez to, że potrzebowali tanka do kompletu… Niestety, trochę popsułam im plany, bo zaraz wyszło, że nie znoszę klas walczących w zwarciu. Szybko przesiadłam się z druida na huntera i tak już zostało. Jestem hunterem do szpiku kości i w każdej grze — w WoWie, Guild Warsach czy Rifcie — jeśli tylko mogę wybrać huntera bądź inną klasę ze zwierzątkiem, walczącą z dystansu, to zawsze ją wybiorę. Co do osiągnięć, to nigdy nie przepadałam za instancjami czy rajdami, gromadzeniem sprzętu i tak dalej. Wolę eksplorować krainy, robić questy i achievementy. Jedynym bossem, którego zabiłam, jest Lich King i spółka, wyłącznie przez moją słabość do tego dodatku. Cataclysm sprawił, że całkiem porzuciłam WoWa na kilka lat, Pandaria wcale mnie nie przekonała do powrotu, a WoD pomógł tylko na chwilę. Nadzieję przywrócił mi Legion i teraz naprawdę czekam na Battle for Azeroth.

8. Prosiłybyśmy o jedno dobre i o jedno złe wspomnienie z procesu wydawania książek.

Uchylę się od jednoznacznej odpowiedzi. Dobrych zebrało się zbyt wiele, żeby wybrać z nich to jedno jedyne. Musiałabym zacząć od wymienienia co najmniej kilkudziesięciu osób, które poznałam dzięki swoim książkom. Złych wspomnień też znajdzie się parę, ale wychodzę z założenia, że byłabym w zupełnie innym miejscu niż to, w którym jestem obecnie, gdyby nie tych parę przykrych doświadczeń. Może lepszym, może gorszym, tego nie wiem, z pewnością jednak innym. A mnie się podoba to, do czego doszłam, więc nie żałuję niczego.

9. Gdzie najchętniej wybrałaby się pani na wakacje? Miejsce nie musi być prawdziwe.

Bardzo chciałabym spędzić wakacje na Lubelszczyźnie, zajrzeć znów do samego Lublina, wpaść do Zamościa. No i dotrzeć wreszcie do Malborka, najlepiej poza sezonem wakacyjnym, bo nie znoszę tłumów.

10. Jakie to było uczucie otrzymać Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla?

Z jednej strony — koszmar introwertyka. Scena, światła, mikrofon, ludzie, którzy czekali, aż powiem coś z sensem, chociaż ja nie umiem w żaden sens! Ale z drugiej absolutnie uskrzydlająca świadomość, że ta moja zwyczajna, przyziemna „Szaławiła” zdołała przekonać do siebie tak wielu czytelników. I chyba tylko dzięki temu nie wywaliłam się na schodach…

11. Czasami u pani na fanpage pojawiają się posty z cyklu „skąd biorę durne pomysły?”. Czy mogłaby nam pani opowiedzieć jakąś anegdotkę?

Odpowiedź nieodmiennie brzmi — z życia. Piszę fantastykę bardzo przyziemną, rzucam się na anegdoty jak sroka na paciorki i wciskam je potem gdzie popadnie. Wszak „lepiej jest błyszczeć”. Jedna z nich trafiła do opowiadania ze zbioru „Pierwsze słowo”, w rzeczywistości zaś było to tak. Poszłam raz do kwiaciarni, zbrojna w dwoje dzieci i mocne postanowienie zakupu kwiecia. Dzieci, rzecz jasna, zaraz się po kwiaciarni rozpełzły w poszukiwaniu cudów. Nagle z drugiego pomieszczenia dobiegło mnie wołanie córki: „Mamo, zobacz, zobacz, jakie to piękne! Kupisz mi, proooszęęę?” Istotnie, był to nad wyraz piękny… znicz. Wielki, brokatowy, w kształcie serca. Na pytanie, po co jej znicz, córka odpowiedziała bez wahania, że jak to, no do pokoju przecież. I miała w nosie, że znicze stawia się na grobach.

12. Przed nami premiera książki Małe Licho i tajemnica Niebożątka. Czy już pisze się kolejna książka?

We wrześniu ukaże się „Małe Licho i tajemnica Niebożątka”, w październiku zaś zbiór opowiadań „Pierwsze słowo”, moja trzecia i ostatnia tegoroczna premiera.

13 Gdzie będzie można panią spotkać w tym roku?

W tym roku zamierzam pojawić się jeszcze na Falkonie i targach książki w Krakowie. Potem, w listopadzie, pokręcę się trochę po Dolnym Śląsku i okolicach w ramach akcji Rozczytana Aglomeracja, w grudniu zaś tradycyjnie zakończę sezon wyjazdowy we Wrocławiu.

-------------

Wywiad przeprowadziły: Wiktoria Aleksandrowicz i Irena Bujak

Read 128 times

Comments (0)

There are no comments posted here yet

Leave your comments

Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Attachments (0 / 3)
Share Your Location