Wednesday, 02 August 2017 18:21

Moja Lady Jane

Prześmieszna, fantastyczna, romantyczna i całkowicie (ale tak naprawdę, to wcale nie) prawdziwa historia lady Jane Grey.

Jane, lat szesnaście, ma wyjść za mąż za kompletnie obcego faceta. Zostaje wmieszana w intrygę, której celem jest obalenie króla Edwarda. To jednak najmniejszy z problemów biednej Jane.
Bo zostanie królową (między innymi...).
Do czego doprowadzi ta zwariowana gra o tron?

Additional Info

  • Tytuł: Moja lady Jane
  • Autor: Cynthia Hand Brodi Ashron Jodi Meadows
  • Gatunek: fantasy
  • Tytuł Oryginału: My Lady Jane
  • Tłumaczenie: Maciej Pawlak
  • Wydawnictwo: SQN
  • Data wydania: 2017-07-19
  • ISBN: 9788365836182
  • Liczba stron: 400
Read 194 times
Customer ReviewsLeave your reviews
2 of 2 people found the following review helpful
OFICJALNA RECENZJA
  · 11 months ago.
Książki o tematyce historycznej lubię bardzo, chociaż jak wiadomo, nie zawsze ma się Ten moment, na lekturę zajmującą o odległej epoce. Tym razem jednak, w moje ręce trafił tytuł, który owszem nawiązywał do przeszłości, ale... Autorki sprawiły, że to, co wyszło w finalnie, okazało się bardzo interesującą lekturą.

Byłam niesamowicie ciekawa, jak trzy kobiety ukażą prawdziwe wydarzenia połączone z fikcją, którą jak się okazuje, wcale sobie i nam czytelnikom, nie pożałowały. Jakież więc są moje wrażenia po przeczytaniu ostatniej strony? O tym już za chwilę. 

Znajdujemy się w posiadłości młodego króla Edwarda, który to już na samym początku swego władania, dowiaduje się, że oto jego młode życie zmierza ku niechybnemu końcowi. Choroba, którą podstępnie trawiła organizm, właśnie zaczęła okazywać się w całej i niestety brutalnej okazałości. Czasu jest więc mało, co za tym idzie, należy przemyśleć sprawy państwowe. Tak, niestety król nie mógł umierać sobie ot tak, w spokoju. Trzeba było zająć się przyszłością ludu.  To też i doradcy, rzekomo zaufani. Snują plany, jakie wyjście z tej smutnej sytuacji będzie najkorzystniejsze. 

I tu pada propozycja ożenku kuzynki króla - Lady Jane z synem jednego z najwierniejszych doradców - Giffordem. Oboje nie mają pojęcia, jaki los się im szykuje.  Król związany ze swoją kuzynką, chce, by najbliższa mu osoba została oddana dobremu i prawemu mężczyźnie. Co się tyczy tatusia przyszłego oblubieńca... Ten ma nieco innego pobudki, ale o tym będzie później. 
Młodziutka Jane, nieco nieogarnięty w sprawach z niewiastami Gifford. Mają się poznać w dniu własnego ślubu. Ich małżeństwo ma być dla dobra kraju, najlepszym wyjście. Żadne z nich - nawet sam król. Nie mają pojęcia, że padają paskudnej intrydze... Jak więc zakończy się ta opowieść? 

Chyba większość wie, z historii, jak długo Jane Grey piastowała swoje stanowisko. Jeśli ktoś nie wie, proszę szybko nadrobić braki. Pytanie, jak zakończyły tę właśnie historię autorki? 

Mój opis wydaje się niezbyt zachęcający. Otóż celo w ten sposób napisałam. Książka od samego początku jest pisana bardzo swobodnie, co za tym idzie, nasze dworskie klimaty nie przytłaczają. I wszystko kojarzące się z odległymi epokami, tutaj jest ukazane bardzo, ale to bardzo lekko. Rzekłabym, że można chwilowo się pogubić, o jakich latach jest mowa, co jest oczywiście plusem. 

No i jeszcze jedno. Chyba najważniejsze, autorki poszły nie tylko w swobodniejszy wydźwięk tejże historii. Ba, one ją bardzo ciekawie ukazały, wplatając w wątki magiczne. Dlatego proszę się nie zdziwić, gdy nagle mysz zamieni się w człowieka. Tak, tutaj możemy spodziewa się wszystkiego.

Byłam ciekawa czy taki sposób przypadnie mi do gustu. Bo i forma nieco inna, niż te, do których przywykłam. W dodatku wiedza, że całość została napisana w nieco weselszym tonie. No i kiedy w końcu zasiadłam do czytania... Tak przepadłam. Książka czyta się sama. Jest humor, jest tło historyczne, na którym opiera się całość. A elementy fantastyki zostały tak zgrabnie wplecione, że po prostu byłam skłonna uwierzyć, że działy się naprawdę. Wielkie brawo, jestem pod wrażeniem. Zawsze istnieje ryzyko, że całość wyjdzie sztucznie, nie będzie wiarygodnie przemawiało, a tutaj po prostu nie czuło się, kiedy z prawdy wchodziło w świat wymyślony.

Mam maleńkie zastrzeżenia, jeśli chodzi o zakończenie. Chyba spodziewałam się czegoś innego. Po wszystkich rewolucjach miałam nadzieje, że będzie bum, a niestety tego nie otrzymałam.

Mimo wszystko, książkę naprawdę warto przeczytać, ponieważ jest genialną lekturą na letnie popołudnia, deszczowe wieczory, po prostu każdy moment dobry, by poznać tę opowieść. Szczerze i od serca polecam.
Was this review helpful to you?
0 of 0 people found the following review helpful
Daję głowę, że ją pokochacie
  · 5 months ago.
Do książek pisanych w kooperacji kilku autorów podchodzę dość ostrożnie. Nie żebym była uprzedzona, po prostu tu muszę się zastanawiać nie tylko, czy podpasuje mi styl pisania, ale też czy te style będą ze sobą kompatybilne. Dlatego pierwszym co rzuciło mi się w oczy w tej pozycji było lekkie pióro/pióra i zaskakująco swobodna żonglerka słowem. Dowcip i końskie żarty królowały na każdej stronie, zaraz obok sarkastycznego sposobu bycia Lady Jane. Pierwszy raz od dawna musiałam czytać jakąś książkę ze słownikiem wyrazów obcych pod ręką i przyznam, że było to bardzo odświeżające doświadczenie.

„Moja Lady Jane” jest napisana ambitnie i z polotem, ale autorkom całą poważną treść i krwawy nastrój Anglii Tudorów udało się opakować w naprawdę inteligentny humor. Poważny wydźwięk większości sytuacji łagodzony jest natychmiast jakimś wyrafinowanym żartem. (Tu pozwolę sobie zacytować pierwszy z brzegu tekst rozmyślającego o swoim niechybnym odejściu Edwarda:
Legł w grobie król Edward, co wykaszlał płuca,
Przynajmniej charkaniem ciszy nie zakłóca.”
Przy całym szacunku do konającego – nie sposób zachować kamienną twarz.)

Autorkom naprawdę zgrabnie udało się dochować wierności historii i jednocześnie wyrzucić ją precz!, żeby pochlipywała sobie w kącie. Zakończenie powieści to moim zdaniem majstersztyk, dopiero kilka stron przed finałem zrozumiałam, jak zakończy się opowieść. Dodatkowo didaskalia, w których pisarki na bieżąco (i oczywiście z komizmem) komentowały swój stosunek do „faktów” historycznych stanowiły swego rodzaju wisienkę na torcie tego arcydzieła.
Bo „Moja Lady Jane” z pewnością zasługuje na to miano. Forma zasługuje na ukłon ze zdjęciem kapelusza, a treść nie zostaje daleko w tyle. Tu jednak ośmielę się przyczepić do jednej rzeczy. Otóż, moim zdaniem, jeżeli w miasteczku wszyscy ludzie będą superbohaterami, to w ostatecznym rozrachunku nie wyróżni się nikt. I o ile sam pomysł na wplecenie magii w historię Anglii jest bardziej niż trafiony, o tyle przeszkadza mi ilość bohaterów, którzy potrafią przemieniać się w zwierzęta. Nie krytykuję tego, tylko uważam, że przez to większość postaci wydaje się być zbyt super, tak jakby bez eðiańskiej krwi mogliby mniej się czytelnikowi spodobać. A to byłoby ciężko zorganizować.

Barwne i niebanalne postacie to zdecydowanie jeden z mocniejszych atutów tej historii. Czytając, niepodobna niepokochać Jane, zwariowanej książkoholiczki o ciętym języku, dobrym sercu i awersji do małżeństwa. Zwłaszcza z podejrzanym typem, jakim jawi jej się Gifford. Bo ta równie wygadana persona ma mroczny sekret, który (póki co) chowa pod płaszczykiem łajdaczenia się. W końcu lepiej uchodzić za bawidamka, niż za jakiegoś tam, tfu, poetę. Do tego radosnego grona ludzików wplątanych w nadworny spisek należy też król Edward Tudor, który bardziej niż własną śmiercią przejmuje się tym, że zmusza ukochaną kuzynkę do małżeństwa. A gdy do podsumowania dodamy bohaterów mniej i bardziej pobocznym, otrzymamy cały wór barwnych i świetnie wykreowanych postaci.

Komu polecam tą książkę? Wszystkim ludziom uwielbiającym Anglię, historię i historię Anglii. Zwolennikom urokliwych romansów, spisków i szczypty magii. Miłośnikom okraszonej humorem fantastyki, napisanej lekko i z erudycją. Każdemu z Was, kto ma ochotę na dobrą, niezobowiązującą lekturę, która go nie zawiedzie.

Komu odradzam tą książkę? Fanatykom historyzmu, stojącym restrykcyjnie na straży Jedynej Prawdziwej Prawdy. Szkoda, żebyście musieli tracić potem czas na rytualne spalenie „Mojej Lady Jane”. Bo powtórzę raz jeszcze – choć przestrzega ona owej Prawdy, to zupełnie jej nie uznaje.
Was this review helpful to you?
0 of 0 people found the following review helpful
Końskie zaloty
  · 10 months ago.
Pierwsze co mi przyszło do głowy po przeczytaniu książki to to, że była ona bardzo dobra. Po przeczytaniu pozostaje efekt wow.
Sięgając po nią miałam dosyć sceptyczne nastawienie, ponieważ czytałam dużo bardzo dobrych opinii na jej temat, a ostatnio trochę się na takich opiniach przejechałam. To co innym bardzo się podobało mi już niekoniecznie.
Na samym początku myślałam, że to będzie książka w stylu Dożywocia Marty Kisiel lub Rafaela Bieleckiego Aniki Stasińskiej. Pełna absurdalnego humoru i bardzo dziwnych sytuacji. Jednak było to coś innego, chociaż i w niej jest sporo zabawnych sytuacji.
Jest to książka fantastyczna, która do połowy przeplata się z wątkami historycznymi, w drugiej połowie akcja jednak rozmija się z tym co naprawdę kiedyś się wydarzyło. Występują w niej lady Jane, Edward VI, Maria I, Dudley i jeszcze kilka innych postaci historycznych.
Jeśli miałabym wymienić dwie najważniejsze zalety tej książki byłaby to fabuła i bohaterowie. Widać, że pomysł na fabułę autorki miały już od samego początku. Niczego mi w niej nie zabrakło. Był w niej humor (bardzo dużo dobrego humoru), wątek romantyczny (i to nie jeden), trochę strachu, sytuacji magicznych. Czyli wszystko to co w książkach lubię. Podobało mi się to jak w niektórych momentach autorki zwracały się wprost do czytelnika. Był to ciekawy zabieg, który tylko urozmaicał lekturę. Druga zaleta to bohaterowie, których można polubić. Trudno by mi teraz było wybrać tylko jednego ulubionego bohatera, ponieważ każdy miał coś w sobie i wszystkich ich polubiłam.
Książkę z ręką na sercu mogę polecić każdemu. Czyta się ją bardzo szybko, więc jest idealna dla tych co nie mają dużo czasu na czytanie.
Was this review helpful to you?
0 of 0 people found the following review helpful
Książka z humorem
  · 11 months ago.
Widziałam tę pozycję w zapowiedziach i stwierdziłam, że to nie lektura dla mnie, opis zupełnie mnie nie skusił. Jednak ostatnio akurat tą książkę wysyłałam jednej z was jako wygraną w konkursie i stwierdziłam, że jednak może warto dać jej szanse. Przedstawiam wam chyba  moją ulubioną książkę tych wakacji.

Akcja książki ma miejsce kilkadziesiąt lat temu kiedy to na tronie Anglii zasiada młody król Edward. Kiedy dowiaduję się, że niedługo ma umrzeć, wraz ze swoim doradcą wybiera młodą Lady Jane Grey na swoje miejsce. Przy okazji znajdują jej męża, syna doradcy, którego o dziwo nikt nie widuje na dworze.

Ta opowieść z prawdziwą historią ma niewiele wspólnego, a tak mi się przynajmniej wydaję. Zresztą jest parę wejść narratorek, które ten zabieg wyjaśniają. Choć owszem jest kilka wątków i rozwiązań, które się zgadzają. Właśnie bałam się, że ta książka będzie centralnie historyczną powieścią co mnie od niej odstraszało. Oj myliłam się, ale po kolei.

Niemal od pierwszych stron doświadczamy humoru autorek. Jest ogromna ilość scen podczas których nie da się nie uśmiechać do książki. Groteskowych sytuacji nie było końca.
Choć bohaterów była spora ilość to nie miałam problemu połapać się kto jest kim, każdy z nich czymś się wyróżniał. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o motywie fantastycznym,  w sumie to dzięki niemu wielokrotnie można było się pośmiać. Może nie będę wam odkrywać z czym to związane było.
Oryginalność. Nie spotkałam się chyba do tej pory z inną podobną do tej książką. Z jednej strony nawiązuję do historii, z drugiej jest pełna akcji, obrotu zdarzeń, z trzeciej lekko opowieścią o rodzącym się uczuciu, i oczywiście napisana z humorem połączonym z fantastyką. Taki misz masz, który mi ogromnie przypadł do gustu.
Was this review helpful to you?
Leave your reviews