Vice versa

Poniedziałek, 30 wrzesień 2019 246

Niektórzy podpisują cyrograf, Żaneta Wawrzyniak podpisała umowę szkoleniową z PS Business Consulting. Nikt wcześniej nie wspomniał, że oprócz studiów i pracy będzie też miała dwójkę nienormatywnych mentorów. A za rogiem czekają już szamani, wilkołaki, łowcy potworów (tym razem prawdziwi!) i Złoty Cuś, którego koniecznie trzeba uratować. Tylko kto uratuje przed tym wszystkim Żanetę?

Dodatkowe Informacje

  • Tytuł: Vice versa
  • Autor: Milena Wójtowicz
  • Gatunek: fantasy
  • Wydawnictwo: Jaguar
  • Cykl: Post Scriptum
  • Tom: 2
  • Data wydania: 2019-06-26
  • ISBN: 9788376867991
  • Liczba stron: 304
9.0/10 from 1 ratings.
Reviews (1)
OFICJALNA RECENZJA
2019/10/21
Your review
„Postscriptum”, czyli pierwszy tom cyklu Mileny Wójtowicz o nienormatywnych w życiu codziennym (i bardzo przyziemnej pracy), uwiódł mnie absurdalnym zgoła humorem i urzekającymi głównymi bohaterami. Binka, czyli strzyga uzależniona od słodyczy, oraz dość chmurny psycholog Piotr, który ewidentnie sam potrzebuje terapii, potrafili rozjaśnić każdy dzień i każdą mroczną intrygę. Dlatego do oceny drugiej części pod wymownym tytułem „Vice versa” przystępuję z pozycji czytelnika, którego początek zachwycił i który chciałby więcej tego samego. Czy to dostanę? Czy ci, których „Postscriptum” rozczarowało, mają po co sięgać po tom drugi? Czy ktoś, kto tego cyklu w ogóle nie ruszył, powinien zaczynać od środka? Przekonajmy się.

Wyjątkowo nie mam nic do powiedzenia na temat strony wizualnej powieści. Jest i nie przeszkadza, i komponuje się z okładką pierwszego tomu. Przydałyby się jeszcze ilustracje, ale to raczej marzenie niż zarzut – po prostu z dziką rozkoszą zobaczyłabym artystyczną wizję Binki, Piotra i spółki.
Po zdarzeniach opisanych w „Postscriptum” PS Business Consulting dorabia się stażystki (lub, mówiąc nomenklaturą Binki, „chomika”) – Żanety Wawrzyniak. Żaneta jest dziewczyną, zupełnie normalną łącznie z dręczącym ją, jak większość ludzi w tym wieku, poczuciem kryzysu i lęku przed resztą życia. W swej przeciętności odnajduje obronę przed ekscentrycznością pracodawczyni, a w pierniczkach – ukojenie zszarganych nerwów. Pierniczki przestają jednak działać, kiedy Żaneta odkrywa, że jej zdiagnozowana przez Sabinę nienormatywna natura – dziad borowy – ma swoje skutki uboczne. Oto różni mniej lub bardziej znani jej ludzie żądają pomocy ekologicznej w zakresie rozmaitym: od negocjacji z mrówkami po otoczenie ochroną mitycznego stwora o dość swojskiej nazwie gatunkowej. Na dodatek w okolicach Brzegu dzieje się coś niedobrego i to coś jest zagrożeniem nie tylko dla nienormatywnej strony Sabiny, ale też dla jej podwładnej i przyjaciół. Tajemnice rodzinne przeplatają się z tajemnicami lokalnymi, po Dolnym Śląsku w najlepsze grasują wilkołaki, strzygi, duchy i inne dziwne stwory, a księgowa post mortem nadal ogląda Supernatural. Czego chcieć więcej?

Humor jest podstawową bronią w arsenale Mileny Wójtowicz. Zużyłam pół ołówka na podkreślanie najzabawniejszych fragmentów, a prócz komizmu sytuacyjnego zaplątało się tyle powiedzonek, że mój idiolekt literacki znacznie się wzbogacił. Tej książki nie czyta się w komunikacji miejskiej i podmiejskiej, ponieważ grozi eksmisją za zakłócanie porządku. Oczywiście, mam świadomość, że poczucie humoru autorki nie każdemu podpasuje, ale rzadko spotyka się z taką swadą podsuwany humor bazujący na luźnych skojarzeniach werbalno-obrazowych i nawiązujący do kultury oraz popkultury (chociaż Bogiem a prawdą, obok Wójtowicz specjalizują się w nim dwie inne przedstawicielki Hardej Hordy – grupy polski autorek fantastyki – czyli Ewa Białołęcka oraz Marta Kisiel). Drugi mocny punkt to bohaterowie – przyćmiewają swoim urokiem osobistym wszystko dookoła, łącznie z fabułą. To nie znaczy, że tej fabuły nie ma, po prostu atrakcyjność Binki, Piotra, Żanety oraz paru innych stanowczo ją przebija. Można złapać się na tym, że człowiek czyta nie po to, by dowiedzieć się, co było dalej i czy Żaneta przetrwała ataki siły nieczystej, a Piotr pogodził się z matką. O wiele ważniejsze jest tu i teraz, odzywki bohaterów, ich wyjątkowy sposób bycia i roztaczana aura.

Być może z tego powodu komuś będzie brakować świata przedstawionego, ponieważ jest fizycznie niemożliwe, by na trzystu stronach tekstu pomieścić wszystko w równym nadmiarze co bohaterów z ich charakterami, o które potykają się wszyscy w promieniu dwóch kilometrów. Mnie to jednak nie przeszkadzało. Bawiłam się wybornie. Nieco męczył mnie tylko nadmiar literówek, dość kuriozalny, ponieważ widać, że powieść przeszła redakcję, a mimo to wisi w niej masa ewidentnych błędów. Co ciekawe, podobno tychże literówek nie ma w wydaniu elektronicznym, toteż jeśli macie alergię na tego typu niedociągnięcia, koniecznie wybierzcie e-book.
Show more
0 of 0 people found the following review helpful
Write a review

More to share? (Optional)

..%
No description
  • Size:
  • Type:
  • Preview: