Nomen Omen

Niedziela, 10 marzec 2019 81

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze...

Dodatkowe Informacje

  • Tytuł: Nomen Omen
  • Autor: Marta Kisiel
  • Gatunek: fantasy
  • Wydawnictwo: Uroboros
  • Data wydania: 2019-02-13
  • ISBN: 9788328060746
  • Liczba stron: 336
7.0/10 from 3 ratings.
Reviews (3)
51 rating(s).
Pomieszanie gatunków
2019/04/10
Your review
Salomea wyjeżdża z rodzinnego miasta do Wrocławia. Trafia do tajemniczego domu, którego jak ognia unikają wszyscy mieszkańcy, a nawet taksówkarze, że dziewczyna musi śmigać kawał drogi do domu. Okazuje się, że zamieszkują w niej trzy starsze siostry. Zaczyna pracę w bibliotece, gdzie poznaje pewnego chłopaka, a w międzyczasie dzieją się najróżniejsze, z początku trudne do wyjaśnienia fakty, jak wrzucenie Salki do wody przez brata, dziwne wiadomości w WOT-cie, brak połączenia przez telefon. Wszystko się powoli rozwija do kulminacyjnego momentu, który z pewnością was zaskoczy.
Książka dziwnie przeplatała przez siebie gatunki. Z początku obyczajówka, następnie fantastyka, a przy tym jeszcze sięgamy kawałeczek po historię. Wszystko to razem się nie zgrywało. Na początku autorka postawiła na powieść z dużą dawką humoru, bohaterów potrafiących palnąć największą głupotą w kryzysowych sytuacjach, ale z czasem pani Marta Kisiel zaczyna poruszać bardzo poważne tematy i cały klimat, otoczka zabawy znika, a ja nie byłam kompletnie na to przygotowana. To tak jakbyście z czytania „Bridget Jones” przeszli nagle na „Dziewczyny z Auschwitz”. Dziwnie, prawda?
Zupełnie nie spodziewałam się takiego przebiegu fabuły. Jest to z pewnością fantastyka i powiela trochę schematów, które już starzy wyjadacze tego gatunku poznali, ale również zaskakuje nowymi. Czytając opis byłam pewna, że to jakaś obyczajówka, młodzieżówka, coś w tym klimacie. Jedno zdanie o tajemniczych wydarzeniach nie skierowało mój tor myślenia na całą magię, która zaczyna nas otaczać. No, niestety, widzę, że wydawcy bardzo tego unikali, ale mogli bardziej dać poznać czego można się spodziewać.
Bardzo mnie to irytuje, ponieważ nie potrafię określić nawet czy fabuła mi się podoba. Za dużo wszystkiego było w jednej książce. Należało iść prostolinijnie z jednym pomysłem, a nie kilkoma różnymi, które po pierwsze się nie uzupełniały, po drugie były niedokończone. Tu jeden wątek rozpoczęty, tu drugi, a zakończenie żadne. Na dodatek tak naprawdę wszystko się rozwija koło 150 strony, a przypomnijmy, że całość ma ponad 300, więc czytamy połowę książki nie wiedząc nawet o czym. Otaczają nas same sekrety i niewyjaśnione sprawy, co jest bardzo drażniące i nagłe wrzucenie w wir wydarzeń sprawia, że kończąc te książkę mamy myśli „o co właściwie chodziło?”.
Jestem rozczarowana, bo nigdy wcześniej nie miałam styczności z Martą Kisiel, a znałam bardzo pozytywne opinie o niej i otwierając książkę czytając pierwsze strony miałam myśli „ten styl i poczucie humoru to jest strzał w dziesiątkę, jestem pewna, że to polubię!”. Niestety, próba pokazania za dużo okazała się słaba, a jestem pewna, że gdyby chociaż to była zwykła obyczajówka to byłabym zachwycona.
Jak wspomniałam, styl mi się podobał, (ocenię tylko ten przyjemny początek) gdzie poczucie humoru i lekkość od razu mnie poniosły.
Bohaterowie mnie strasznie drażnili. Irytuje mnie, że w opisie nie jest wspomniane nic o wątku romantycznym, jak dla mnie by to było na plus. To znaczy nie był on jakiś „och, ach” serce się krajało i roztapiało, ale pozytywnie. Za to już reszta leży i płacze. Salka mająca wieczne pretensje do brata i rodziców nawet nie wiadomo o co. Wyolbrzymiona głupota Niedasia, brata Salki, większego idioty z bohatera nie dało się zrobić i jak na początku śmieszyło, to z czasem drażniło. Główna bohaterka sama w sobie była przedziwna, niby sympatyczna, miła i aż chętnie się słuchało jej wypowiedzi, ale jak wyciągała na wierzch jakieś nieznaczące problemy, w takim momentach miałam ochotę odłożyć książkę i do niej nie wrócić.
Wydaję mi się, że gdyby autorka postawiła na jeden gatunek to byłaby bardzo dobra książką. Ponieważ jest idealne zagłębienie w historię Wrocławia, równocześnie jest to w dobry sposób opisane. Fantastyczny wątek był na swój sposób oryginalny i fascynujący, a obyczajówka byłaby naprawdę zabawna. Ale w połączeniu okazało się być klapą i przedobrzeniem. Zważając na to, że sytuacji nie ratowali bohaterowie, to moja opinia nie wypada zbyt korzystnie, ale prawdopodobnie dam autorce kolejną szansę.
Show more
0 of 0 people found the following review helpful
30 rating(s).
Nomen omen
2019/04/05
Your review
Tak jak miałam problem ze wczytaniem się w Toń, tak w przypadku Nomen omen w zasadzie śmiało mogę powiedzieć, to znaczy napisać, że od samego początku czytało mi się tę powieść dobrze. Zainteresowanie fakt faktem rosło z każdą przewróconą stroną, ale jednak... zaskoczyło od samego początku i do samego końca z przyjemnością zagłębiałam się w świat opisany piórem Marty Kisiel.

Autorka zbudowała niesamowity klimat w swojej powieści, zabarwiając fantastykę nutą kryminału. Niewątpliwie ma to duży wpływ na przyjemność z czytania i dodaje całości smaczku. Marta Kisiel w przemyślany sposób dozuje czytelnikom informację, stopniowa uchylając rąbki tajemnic łączących przeszłość z teraźniejszością. I tak jak nie jestem fanem nut historycznych, szczególnie związanych z Wojnami Światowymi, tak tutaj nieznaczne ich ilości pasowały idealnie, a książka zyskała na głębi i wyrazistości.

Marta Kisiel ma oryginalny styl, który nie do końca wpasuje się w każde czytelnicze gusta. Niemniej ci, którzy odnajdą w piórze i stylu autorki przyjemność, mogą z całą pewnością liczyć na kawałek świetnie skrojonych historii, od których ciężko się oderwać. Tym razem autorka zachwyciła mnie lekkością oraz humorem, bo choć miejscami wiało grozą, to uśmiech nie schodził z mojej twarzy.

Opisy są bardzo sugestywne, wręcz nazbyt dokładne, ale mimo to nie odbierają czytelnikowi pola do wyobrażenia sobie tego i owego lub zinterpretowania tego na swoją modłę. Czasami przyprawiają o gęsią skórkę, innym razem powodują rozbawienie, a czasami przyprawiają o konsternację, chwilową, ale jednak. ;)

A same dialogi? Gdyby ktoś potrzebował jakiegoś „cudeńka” na poprawę humoru – sięgajcie po Nomen omen. Dialogi pierwsza klasa. Cięte riposty, łacina i wartcraftowy slang – miszmasz, każdy znajdzie coś dla siebie. ;)

Bohaterowie wykreowani przez Martę Kisiel to z pewnością postaci nietuzinkowe. Już sam dobór imion i nazwisk, nie pozostawia wątpliwości, że to strasznie straszna historia nie będzie, wręcz odwrotnie. Wszystko z przymrużeniem oka. Łącznie z bohaterami, choć ich charakterystyce autorka poświęciła sporo miejsca i pracy, tworząc z nich wszystkich miks, niczym koktajl Mołotowa, który jak wybucha to z przytupem.

Zapomniałam wspomnieć wcześniej, więc dopisze tutaj. To, co kupiło mnie całkowicie w Nomen omen to odwołanie Marty Kisiel do mitologii greckiej. Nie napiszę Wam, do czego konkretnie, bo nie Wam psuć zabawy, ale ten... Kocham 3

Zatem jeśli macie ochotę na lekturę, przy której nie będziecie mieli chwili, by ponarzekać na nudę, lubicie polską fantastykę, kryminalne zagadki Wam niestraszne i wiecie co nieco o mitologii greckiej – tak, powinniście to przeczytać. Nieważne, czy ze starą okładką, czy z nową (chociaż ta jest ten... no ma w sobie ukryty magnetyzm), wszak liczy się treść, a treść jest naprawdę dobra.

Polecam!
Show more
0 of 0 people found the following review helpful
5 rating(s).
Nowe wydanie nadzwyczajnej powieści Marty Kisiel!
2019/03/17
Your review
Fantastyka jest gatunkiem literackim, przy którym pisarze mają duże pole do popisu. Każda historia ma szansę być oryginalna i zaskakująca. Twórczość nie ma granic. Możliwe jest wszystko. Wielu jednak autorów woli trzymać się sztywnych norm i szablonów. Z pewnością jednak nie należy do nich Marta Kisiel, która nie wahała się przed wykorzystaniem swojego oryginalnego pomysłu.

Główną bohaterką powieści jest Salomea Klementyna Przygoda, która dzięki temu, że jej przyjaciółka wyjechała za granicę, otrzymała stanowisko w uniwersyteckiej księgarni. Dziewczyna ucieka od swojej nieco zwariowanej rodziny, która choć ma wiele dobrych chęci, to jednak brakuje jej jakiegokolwiek wyczucia taktu. Z deszczu jednak trafia pod przysłowiowa rynnę, gdyż dom w którym wynajmuje pokój, należy do jeszcze dziwniejszych i bardziej zwariowanych mieszkańców. Gdy jednak rodzony brat próbuje utopić Salkę w Odrze, jej świat zupełnie już staje na głowie, zalany powodzią nieszczęśliwości.

„Nomen Omen” to fantastyczna powieść, okraszona dużą dawką prostego humoru. Przewidywane są skutki uboczne lektury. Podczas czytania śmiałam się przez pół nocy, budząc przy tej okazji irytującą się na mnie z tego powodu rodzinę. Niektóre niuanse humorystyczne zrozumiałe są wyłącznie dla wtajemniczonych, pozostałe jednak sądzę, że dotrą do każdego. Uprzedzam jednak, że nie jest to dowcip delikatny i zawoalowany. Marta Kisiel fakty przedstawia wprost, nie szczędząc swoim bohaterom krytyki. Książka napisana została w lekkim stylu, ale jednocześnie dość barwnym, miejscami slangowo-potocznym językiem. Z pewnością sposób, w jaki została stworzona treść jest niepowtarzalny i już on sam cechuje prozę pisarki. Nawet gdy pominiemy dość oryginalną historię.

Przygoda jest ciekawa, wciągająca i fajnie pomyślana. Gdybym miała zwrócić uwagę jedynie na samą fabułę, powiedziałabym, że to nic nowego, bo wszystkie pomysły już gdzieś się przewijały. Jeżeli jednak wziąć pod uwagę sposób w jaki ta historia została napisana, to „Nomen Omen” staje się powieścią niepowtarzalną, zaskakującą i jedyną w swoim rodzaju. Akcja toczy się warto, choć na początku dotyczy głównie perypetii Salki. Później jednak rozwija się stopniowo, by wprowadzić w życie, jako rzecz zupełnie normalną i codzienną, treść nadprzyrodzonej przygody.

Najmocniejszą stroną książki są jej bohaterowie. Wszyscy, co do jednego, stworzeni z humorem i opisani w barwnym stylu. Jednocześnie są sympatyczni i z łatwością można się do nich przywiązać. Okazuje się również, że „prawie zwyczajne” rodzeństwo o wdzięcznym nazwisku „Przygoda” ma swoją rodzinną, mroczną tajemnicę. Ważną rolę w powieści odgrywa również papuga. Niewiele treści w „Nomen Omen” można uznać za zwyczajne. Salka natomiast jest dziewczyną z kompleksami, której wiele rzeczy się nie udaje. To postać, która w żadnym stopniu nie jest wyidealizowana. Niezwykle ciekawie wykreowana bohaterka.

„Nomen Omen” to książka nietypowa. Jest dobrze napisana, pomysłowa i wciągająca. Sam tytuł i intrygująca okładka również zachęcają do przeczytania. Jej największą wadą w moich oczach był fakt, że pisarka zbyt szybko odkryła przed czytelnikami swoje karty i zakończenie nie niosło ze sobą żadnych niespodzianek. Jestem jednak przekonana, że mimo tego książka niejednemu czytelnikowi dostarczy wesołej rozrywki i z przyjemnością przeczyta ją od początku do końca, chłonąc po drodze każde, wesołe słowo.

Recenzja z bloga http://miye.eu
Show more
0 of 0 people found the following review helpful
Write a review

More to share? (Optional)

..%
No description
  • Size:
  • Type:
  • Preview: