Mężowie/żony książkowe

More
5 years 2 months ago #538 by Książna
Był temat shipów, to przyszedł czas na naszych mężów/żony książkowe, gdzie wiem, że niektórzy w tym temacie mogą się rozpisać. Ja osobiście uwielbiam Jace'a z Darów Anioła i jego ironię oraz Rhysanda z Dworów. Pochwalcie się swoimi. :lol: :kiss:

Please Zaloguj or Create an account to join the conversation.

More
5 years 2 months ago #539 by KingaRecenzuje
Ociepanie, tutaj to w moim wypadku referat to za mało :lol: ale postaram się streścić.
Ogólnie rzecz biorąc mężów książkowych mam wielu, jednak w pierwszej trójce znajdują się ci źli (no niestety, tak wyszło, miłość nie wybiera :lol:) no i co zrobisz jak nic nie zrobisz :P

[MOGĄ BYĆ SPOJLERY]

Tak więc pierwsze miejsce zajmuje zdecydowanie Sebastian z „Darów Anioła", który jest moją miłością już od kilku dobrych lat, a szał na jego osobę nie znika, ani nie maleje (co gorsza: ROŚNIE), więc obstawiam, że ta moja prywatna obsesja potrwa jeszcze bardzo długo. Co w nim jest takiego? A bo ja wiem? Po prostu zawsze ciągnęło mnie do tej "mrocznej strony"... A Jace'a nie lubię. To znaczy, ujmę to tak... książkowy mnie irytował, serialowy to jakaś tragedia i ciepła klucha, do tego ma ŻÓŁTE włosy i ogólnie jest zły. Jedyny, którego polubiłam to ten filmowy, a niestety film nie wypalił no i jest klapa. Halo ludzie jak żyć ;-;

Na drugim miejscu znajduje się Clancy z „Mrocznych umysłów". Kolejny zły, kolejny psychopata, kolejny be, najgorszy i fe, no ale co ja poradzę na to, że mam takie miękkie serducho? </3 Po prostu go uwielbiam.Jjest taką mega złożoną postacią (dla mnie najlepszą z całej serii i jeśli mi go zmaszczą w filmie, to zabiję :)), tak niesamowicie interesującą, intrygującą i w ogóle jest świetny... i aż mi się serducho kraje, bo, niestety, ale mam to szczęście do mężów, że żaden z nich nie kończy dobrze. ŻADEN. No ja rozumiem, że dwaj poprzedni i pan z trzeciego miejsca są źli, no ale HALO ja tu jestem skazana na bycie wieczną wdową albo cuś... TAK SIĘ NIE ROBI.

Trzecie miejsce trafia do Calvina z „Black ice", który tradycyjnie be i fu, ale skradł moje serducho. Nie wiem dlaczego. Kij już z tym, że uwielbiam tych złych, bo samo to, że ktoś jest zły mi nie wystarczy. Żeby ktoś mógł zaliczyć się do zacnego grona moich mężów musi mieć szeroko rozwinięty portret psychologiczny. A cała powyższa trójka to ma i właśnie dlatego tak bardzo ich uwielbiam. W ogóle uwielbiam "głębokie" postaci, więc no.

Poza podium znajdują się między innymi takie postaci jak: Rowan ze „Szklanego tronu", Will i Jem z „Diabelskich maszyn" (nie, nie umiem wybrać między nimi), Mark z „Pani nocy", Rhys, Azriel i Cassian z „ACOTARu" (to jest zupełnie inny poziom tej mojej miłości, ale wielbię całą trójkę, więc tutaj też nie mogłabym wybrać tego naj </3), Cole z „Mrocznych umysłów" (mam to do siebie, że zdarza mi się mieć kilku mężów z jednej serii, lub nawet pojedynczej powieści – bywa.), Gideon z „Trylogii czasu", Eddie z „Płytkich grobów", Kayden z „Przypadków Callie i Kaydena"...

No i znowu się rozpisałam XD Ale tak to mniej więcej wygląda. Nie moja wina, źe moje serducho jest bardzo pojemne :P
The following user(s) said Thank You: Książna

Please Zaloguj or Create an account to join the conversation.

More
5 years 2 months ago #556 by Książna

KingaRecenzuje wrote: Ociepanie, tutaj to w moim wypadku referat to za mało :lol: ale postaram się streścić.
Ogólnie rzecz biorąc mężów książkowych mam wielu, jednak w pierwszej trójce znajdują się ci źli (no niestety, tak wyszło, miłość nie wybiera :lol:) no i co zrobisz jak nic nie zrobisz :P

[MOGĄ BYĆ SPOJLERY]

Tak więc pierwsze miejsce zajmuje zdecydowanie Sebastian z „Darów Anioła", który jest moją miłością już od kilku dobrych lat, a szał na jego osobę nie znika, ani nie maleje (co gorsza: ROŚNIE), więc obstawiam, że ta moja prywatna obsesja potrwa jeszcze bardzo długo. Co w nim jest takiego? A bo ja wiem? Po prostu zawsze ciągnęło mnie do tej "mrocznej strony"... A Jace'a nie lubię. To znaczy, ujmę to tak... książkowy mnie irytował, serialowy to jakaś tragedia i ciepła klucha, do tego ma ŻÓŁTE włosy i ogólnie jest zły. Jedyny, którego polubiłam to ten filmowy, a niestety film nie wypalił no i jest klapa. Halo ludzie jak żyć ;-;

Na drugim miejscu znajduje się Clancy z „Mrocznych umysłów". Kolejny zły, kolejny psychopata, kolejny be, najgorszy i fe, no ale co ja poradzę na to, że mam takie miękkie serducho? </3 Po prostu go uwielbiam.Jjest taką mega złożoną postacią (dla mnie najlepszą z całej serii i jeśli mi go zmaszczą w filmie, to zabiję :)), tak niesamowicie interesującą, intrygującą i w ogóle jest świetny... i aż mi się serducho kraje, bo, niestety, ale mam to szczęście do mężów, że żaden z nich nie kończy dobrze. ŻADEN. No ja rozumiem, że dwaj poprzedni i pan z trzeciego miejsca są źli, no ale HALO ja tu jestem skazana na bycie wieczną wdową albo cuś... TAK SIĘ NIE ROBI.

Trzecie miejsce trafia do Calvina z „Black ice", który tradycyjnie be i fu, ale skradł moje serducho. Nie wiem dlaczego. Kij już z tym, że uwielbiam tych złych, bo samo to, że ktoś jest zły mi nie wystarczy. Żeby ktoś mógł zaliczyć się do zacnego grona moich mężów musi mieć szeroko rozwinięty portret psychologiczny. A cała powyższa trójka to ma i właśnie dlatego tak bardzo ich uwielbiam. W ogóle uwielbiam "głębokie" postaci, więc no.

Poza podium znajdują się między innymi takie postaci jak: Rowan ze „Szklanego tronu", Will i Jem z „Diabelskich maszyn" (nie, nie umiem wybrać między nimi), Mark z „Pani nocy", Rhys, Azriel i Cassian z „ACOTARu" (to jest zupełnie inny poziom tej mojej miłości, ale wielbię całą trójkę, więc tutaj też nie mogłabym wybrać tego naj </3), Cole z „Mrocznych umysłów" (mam to do siebie, że zdarza mi się mieć kilku mężów z jednej serii, lub nawet pojedynczej powieści – bywa.), Gideon z „Trylogii czasu", Eddie z „Płytkich grobów", Kayden z „Przypadków Callie i Kaydena"...

No i znowu się rozpisałam XD Ale tak to mniej więcej wygląda. Nie moja wina, źe moje serducho jest bardzo pojemne :P


Dobrze wiemy jak można się zakochać w tych złych bohaterach, zawsze mają coś w sobie! :lol: Ten moment na końcu serii "Dary Anioła" podejrzewam, że złamał Ci serduszko. :lol:
"Mroczne umysły" najwyraźniej koniecznie muszę przeczytać, tak samo "Black Ice". :)
Rowana nie pamiętam, nie lubię tej serii. :lol:
Will i Jem, ojej, również kocham obu i nie potrafię wybrać. <3
Dlaczego Mark z "Pani Nocy"? Czy tylko ja go nie lubię? :dry:
O Rhysandzie już wspominałam, więc nie będę go zdradzała z bohaterami z tych samych książek. :silly:
Gideon z "Trylogii czasu" aż tak bardzo mnie nie zainteresował, irytował mnie chwilami. :)

Please Zaloguj or Create an account to join the conversation.

More
5 years 2 months ago #558 by JulcziKulczi
Ahh te wszystkie książki są specjalnie tak napisane :) Zawsze znajdzie się bohater, który jest niemalże idealny i przypada do gustu czytelniczek. Trzeba by chyba wymienić większość przeczytanych książek, żeby ich wszystkich wymienić i nikogo nie pominąć hahah

Please Zaloguj or Create an account to join the conversation.

More
5 years 2 months ago #559 by Książna

JulcziKulczi wrote: Ahh te wszystkie książki są specjalnie tak napisane :) Zawsze znajdzie się bohater, który jest niemalże idealny i przypada do gustu czytelniczek. Trzeba by chyba wymienić większość przeczytanych książek, żeby ich wszystkich wymienić i nikogo nie pominąć hahah


Rzuć chociaż jednym przykładem, jak przed oczami masz tą jedyną wymarzoną postać, kiedy myślisz o swoim mężu książkowym. :lol:

Please Zaloguj or Create an account to join the conversation.

More
5 years 1 month ago #563 by KingaRecenzuje

Książna wrote: Dobrze wiemy jak można się zakochać w tych złych bohaterach, zawsze mają coś w sobie! :lol: Ten moment na końcu serii "Dary Anioła" podejrzewam, że złamał Ci serduszko. :lol:
"Mroczne umysły" najwyraźniej koniecznie muszę przeczytać, tak samo "Black Ice". :)
Rowana nie pamiętam, nie lubię tej serii. :lol:
Will i Jem, ojej, również kocham obu i nie potrafię wybrać. <3
Dlaczego Mark z "Pani Nocy"? Czy tylko ja go nie lubię? :dry:
O Rhysandzie już wspominałam, więc nie będę go zdradzała z bohaterami z tych samych książek. :silly:
Gideon z "Trylogii czasu" aż tak bardzo mnie nie zainteresował, irytował mnie chwilami. :)


No koniec "Darów..." mnie zabił. Prawie dosłownie. Po przeczytaniu siedziałam na łóżku cała zaryczana i nie mogłam w to uwierzyć. Ja rozumiem, że drama i w ogóle... ALE TO BOLAŁO. Tak mocno </3 A teraz... no cóż, powiedzmy, że mi nieco odbiło, bo w ogóle nie dopuszczam do siebie tego zakończenia i nadrabiam to czytaniem fan fiction... i nie, to nie jest normalne, ale cóż poradzić jak serducho boli.

A ja z kolei odnoszę wrażenie, że jako jedyna lubię Marka... do tej pory natykałam się na ludzi, którzy mówili, że jest be i fu ;-; Mój mąż nie jest fu ;-;

Ale ja nie zdradzam Rhysa! Ja po prostu mam szerokie serducho <3

A Gideon... cóż, teraz pewnie też by mnie irytował, ale to było na początku mojej przygody z czytaniem i wtedy nie miałam zbyt wielkiego porównania ;)

Please Zaloguj or Create an account to join the conversation.

Moderators: Milena eMkaKsiążna
Time to create page: 0.137 seconds
Powered by Kunena Forum